Founders Talks: Startup z misją. Jak Wellbee destygmatyzuje temat zdrowia psychicznego i zwiększa komfort życia Polaków

Udostępnij:
12 min.
Gdy we wrześniu 2020 roku platforma Wellbee rozpoczynała działalność, jej misja była jasna: zachęcić Polaków do lepszego dbania o zdrowie psychiczne oraz ułatwić im uzyskanie profesjonalnego wsparcia terapeutycznego. O tym, jakie kolejne cele stawiają przed platformą jej założyciele, dlaczego jest to startup dwóch prędkości i czym budowanie Wellbee różniło się od tworzenia innych biznesów, rozmawiamy z Pawłem Chrzanem i Darkiem Milewskim z Wellbee.

Skąd pomysł na stworzenie Wellbee? 

Paweł Chrzan, CEO Wellbee: Wellbee powstała w 2020 roku, czyli w pierwszym roku pandemii, która niewątpliwie istotnie wpłynęła na powstanie i kształt platformy. 

Wywodzę się z biznesu, który został dość dotkliwie dotknięty przez COVID-19 i to zmotywowało mnie do poszukiwania na rynku nisz, które byłyby odporne na tego typu niespodziewane kryzysy. Od początku segment związany z mental health wydawał mi się najciekawszym, głównie ze względu na moje zainteresowania i potrzebę działania na rzecz wsparcia ludzi w polepszeniu komfortu życia. Nie bez znaczenia było też przekonanie, że pandemia szybko się nie skończy, a społeczna potrzeba wsparcia psychoterapeutycznego, którą COVID-19 bezlitośnie obnażył, z czasem będzie coraz większa. 

COVID-19 wywołał na rynku wstrząs, który w wielu kwestiach zadziałał na korzyść naszego startupu. Jednym z nich była możliwość uruchomienia usług w pełni zdalnie, co pozwoliło uniknąć konieczności otwierania od razu na starcie tradycyjnych gabinetów psychoterapii. W naszych planach dalej mamy działanie docelowo w modelu hybrydowym, niewątpliwie jednak stopniowe dochodzenie do tego momentu było znacznym ułatwieniem operacyjnym. 

Darek Milewski, COO Wellbee: Ja z kolei dołączyłem zaraz po launchu Wellbee. Sektor mental health był mi bliski jeszcze zanim wybuchła pandemia. Zawodowo wywodzę się z konsultingu, gdzie widziałem wielu profesjonalistów, dla których łączenie pracy z życiem rodzinnym było coraz większym wyzwaniem. Co więcej, już dekadę temu byłem przekonany, że dbanie przez pracodawców o sprawy związane ze zdrowiem psychicznym pracowników stanie się standardem. Powszechnie świadomość wagi tych tematów była jednak jeszcze wtedy relatywnie niska, a w niektórych kręgach stanowiły one wręcz temat tabu. Stopniowe zmiany społeczne, które zostały skatalizowane przez pandemię sprawiły jednak, że ludzie zaczęli coraz częściej i chętniej mówić o takich problemach, jak wypalenie zawodowe czy obniżony nastrój. 

Co ciekawe, przed pojawieniem się COVID-19 byłem też zaangażowany w projekt, którego celem było stworzenie sieci klinik psychoterapeutycznych w Polsce. Te plany zostały pokrzyżowane przez pandemiczne obostrzenia. Wiedziałem więc, że ten model biznesowy trzeba pilnie dostosować do nowych realiów. Wtedy poznałem Pawła. Stwierdziliśmy, że mamy podobną wizję i wartości i postanowiliśmy podjąć współpracę. 

W miarę, jak pandemia zaczęła się rozwijać, dostęp do psychoterapii stanowił „być albo nie być” dla wielu pacjentów, którzy pilnie potrzebowali profesjonalnego wsparcia. Jednak „normalne spotkania” nie były możliwe…

PCH: Potwierdziły się nasze przeczucia. Wiedzieliśmy, że dyskusja na ten temat będzie coraz bardziej powszechna, a znaczenie tematu zdrowia psychicznego będzie z każdym kolejnym miesiącem rosło. Poświęciliśmy więc czas na zbudowanie kluczowych z naszej perspektywy kompetencji w obszarze psychoedukacji. Skupiliśmy się na budowaniu świadomości na temat dobrostanu psychicznego, działaniach w kierunku destygmatyzacji kwestii związanych z problemami dotyczącymi zdrowia psychicznego i poszukiwaniach języka, który pozwoliłby nam opowiadać tą historię w pozytywny sposób. Zaczęliśmy mówić m.in. o tym, że niezależnie od tego w jakim momencie życia jesteśmy, warto wprowadzać nowe, dobre schematy i zdrowe nawyki. Oprócz psychoedukacji postanowiliśmy postawić na narzędzia, które będą ułatwiały podjęcie terapii, zamiast utrudniać jej rozpoczęcie. Mamy świadomość, że każdy z nas mierzy się dziś ze zbyt dużą ilością informacji. Dotyczy to także wyboru specjalisty i formy terapii. Dlatego zastosowaliśmy model curated marketplace i stworzyliśmy instytucję opiekuna terapii, który z jednej strony jest w stanie udzielić pacjentom rzetelnych informacji, a z drugiej dobrać osobę, która będzie najbardziej odpowiednia do poprowadzenia leczenia. 

READ  AI, AI, AI i inne trendy na 2024

Dodatkową zaletą takiego podejścia jest to, że minimalizujemy ryzyko zaistnienia sytuacji, w której po drugim czy trzecim spotkaniu terapeuta oświadcza, że nie będzie w stanie pomóc pacjentowi albo – co gorsza – decyduje się kontynuować spotkania, nie mając właściwej wiedzy czy doświadczenia. To jeden z najgorszych scenariuszy, którego zaistnienie może skutecznie zniechęcić do psychoterapii.

DM: Co ciekawe, podczas gdy pacjenci byli otwarci na uczestniczenie w terapii online, sami psychoterapeuci byli do tego modelu nastawieni dość sceptycznie. W miarę jednak jak przyzwyczajaliśmy się do nowej normalności, specjaliści stopniowo uczyli się zdalnego prowadzenia pacjentów. Staraliśmy się w tym pomóc budując platformę Wellbee tak, aby była przyjazna nie tylko dla użytkowników, ale także dla terapeutów.  

Jak długo trwało przygotowanie Wellbee do rynkowego debiutu? 

PCH: Mimo wielu wyzwań wynikających z pandemii, wystartowaliśmy ekstremalnie szybko. Umiejętność szybkiego działania i podejmowania decyzji to zresztą ważny element naszego DNA. Platformę uruchomiliśmy we wrześniu, czyli miesiąc po dograniu wszystkich formalności, ustaleniu warunków z Tar Heel Capital Pathfinder, stworzeniu zespołu i zebraniu rundy. 

Wellbee jest jednak startupem dwóch prędkości. Błyskawicznie zapełniliśmy lukę na rynku, odpowiadając na uwidocznioną przez pandemię potrzebę podniesienia poziomu zdrowia psychicznego Polaków. Jednocześnie jednak biorąc pod uwagę cele długoterminowe, chcemy rozwijać się w kierunku holistycznego serwisu, w którego centrum jest well-being. Mówiąc wprost, chcemy pomóc ludziom żyć lepiej. Na tym koncentrujemy się w tym momencie najmocniej, zarówno w kontekście naszej działalności B2B, jak i B2C. Chcemy, aby nasz curated marketplace łączył szerokie grono specjalistów o bardzo zróżnicowanych specjalizacjach, działających zarówno online jak i offline, z profesjonalnym konsultingiem opiekunów terapii oraz technologią, która ułatwi pacjentom dostęp do wysokiej jakości psychoterapii.

Dlaczego zdecydowaliście się na współpracę z Tar Heel Capital Pathfinder?

READ  Jak lepiej zarządzać finansami startupu w trudnych kapitałowo czasach - checklista

DM: Zarówno ja, jak i Paweł znaliśmy wcześniej osoby z funduszu Tar Heel Capital [fundusz private equity współpracujący z Tar Heel Capital Pathfinder – przyp. red.], dzięki czemu wiedzieliśmy też o marce Pathfinder. Dotychczasowe relacje biznesowe były najlepszą referencją, aby budować Wellbee właśnie z tym funduszem. 

Efekt? Dzięki wsparciu Pathfindera otrzymaliśmy już łącznie 2,5 mln zł finansowania. Z kolei na co dzień mamy pełną swobodę działania i duży kredyt zaufania ze strony zespołu funduszu. To daje nam ogromny komfort w rozwijaniu biznesu.

Na jakim etapie rozwoju platformy jesteście w tym momencie? 

DM: Przez ostatnich kilkanaście miesięcy udowodniliśmy, że umiemy mówić o zdrowiu psychicznym w sposób merytoryczny i wiarygodny. Teraz rozszerzamy nasze kompetencje na inne obszary, pracując nad wzbogaceniem oferty Wellbee i rozbudowując portfolio specjalistów również o inne specjalizację, w tym psychodietetykę, psychoonkologię czy psychiatrię. Jesteśmy bliscy ukończenia projektu w wersji MVP, ale już teraz możemy powiedzieć, że rynek pozytywnie zweryfikował nasze założenia. 

Docelowo Wellbee ma być więc platformą oferującą terapię w modelu 360 stopni? 

PCH: A nawet więcej. Szerokie portfolio specjalistów to za mało. Docelowo wyobrażamy sobie nasz serwis jako aplikację, która – w zależności od preferencji i otwartości użytkownika – będzie w stanie na bieżąco analizować nasz tryb życia i budować świadomość na temat tego, jak przekłada się to na nasz dobrostan psychiczny. Dzięki temu rosnąć będzie świadomość na temat błędów czy problemów, które wynikają z codziennych nawyków. Chcemy, aby platforma została asystentem do spraw well-being, czyli dobrostanu pacjentów. Tego bardzo w tym momencie na rynku brakuje. 

Te wszystkie drobne elementy składają się w końcu na naszą kondycję psychiczną.

DM: Dokładnie tak. Co więcej, te wszystkie dodatkowe informacje pomogą wzbogacić proces terapeutyczny: psychoterapeuci będą mogli podejmować lepsze decyzje na poziomie diagnostyki, ale też bieżącego wsparcia, które dają pacjentom.

Ciekawie przedstawiają się też Wasze plany związane ze współpracą z pracodawcami. Zwłaszcza w świetle rosnących statystyk dotyczących wypalenia zawodowego Polaków…

DM: W przypadku działań dla pracodawców, musimy zaadresować potrzeby różnych grup. Z jednej strony mamy klienta końcowego, użytkownika platformy, któremu chcemy dać wsparcie czyli pracownika danej firmy, z drugiej – musimy odpowiadać na oczekiwania również jego pracodawcy, współpracując z działami HR czy zarządami firm. To wymaga od nas odpowiedniego wdrożenia i integracji Wellbee z infrastrukturą danej organizacji, budowania właściwej komunikacji i zachęcania pracowników do korzystania z oferty platformy oraz regularnego przypominania im, że mają dostęp do tego typu wsparcia. 

READ  Jak lepiej zarządzać finansami startupu w trudnych kapitałowo czasach - checklista

Aktualnie docieramy do firm, które w sumie zatrudniają około 20 tysięcy osób. Obserwujemy, że zainteresowanie tego typu usługami rośnie, bez względu na profil przedsiębiorstwa. Pracodawcy coraz mocniej interesują się możliwością zapewnienia psychologicznej opieki swojemu zespołowi. To bardzo pozytywny trend, który wyrósł na kolejnych falach pandemii.

Czym budowanie Wellbee różniło się od tworzenia innych startupów? Wydaje się, że w przypadku Waszej platformy poziom odpowiedzialności był nieporównywalnie wyższy.

DM: Tak faktycznie jest. Wellbee dotyka w końcu sfery mentalnej. To bardzo delikatny obszar, w którym musieliśmy balansować między agresywnym wzrostem, na którym zależy każdemu startupowi, a tym jak chcemy komunikować się z pacjentami, jaką wartość chcemy im oferować i jakie warunki współpracy chcemy ustalić. Ta granica jest bardzo cienka. Wpływa to również m.in. na procesy testowania nowych rozwiązań – przy innego rodzaju produktach i usługach swoboda eksperymentowania i walidacji jest nieporównywalnie wyższa, a margines błędu dużo szerszy. Nie mamy jednak wątpliwości, jakie są nasze priorytety – każdą naszą decyzję podejmujemy mając na uwadze dobro pacjenta.

PCH: Warto też zauważyć, że pewne ograniczenia i różnice są konsekwencją postawienia na model curated marketplace, który nie pozwala na tak ekstremalnie szybkie tempo wzrostu, na jakie zwykle nastawione jest środowisko startupowe. Zamiast tego postawiliśmy na długoterminową wartość. Zdarza się, że organizacje – nie tylko startupy – stawiają wzrost ponad wszystko. Nasze podejście pozwoliło na zdrowy rozwój Wellbee, nie wpływając istotnie na jego tempo. Większość decyzji konsultowaliśmy na bieżąco ze specjalistami, w centrum stawiając interes pacjenta. Aktualnie współpracujemy z naszą radą naukową, m.in. z Krzysztofem Bąkiem, doświadczonym superwizorem, który wspiera nas w procesach decyzyjnych. To najwyższy poziom sztuki tworzenia startupu, który przynosi fantastyczne efekty, jeśli spojrzymy, ilu pacjentów do nas regularnie wraca. A wielu z nich jest z nami ponad rok, mając za sobą po kilkadziesiąt sesji psychoterapeutycznych.


Zobacz również:

Mariaż nauki i venture buildingu? To działa! Jak NaturalAntibody zmienia rynek biotechnologiczny